Rozdział osiemdziesiąty trzeci
•Vivienne•
Poranne słońce wlewało się przez zasłony, rzucając ciepły blask na sypialnię, gdy tylko się przebudziłam. Sebastian leżał obok mnie w bezruchu, a jego miarowy oddech tworzył kojący rytm, który zakotwiczał mnie w teraźniejszości. Przeciągnęłam się, czując miękkość pościeli na skórze, po czym odwróciłam się, by na niego spojrzeć.
Jego rysy były złagodzone pr






