Rozdział osiemdziesiąty piąty
•SEBASTIAN•
Ciężar groźby wisiał w powietrzu, dusząca obecność, która nie chciała się rozwiać. Po zakończeniu rozmowy z Beckettem poczułem falę pilności zmieszaną z przerażeniem. Bezpieczeństwo Vivienne i naszego domu było teraz najważniejsze, a ja nie mogłem sobie pozwolić na zmarnowanie ani jednej chwili.
Wyszedłem z gabinetu i ruszyłem korytarzem, a znajome otoczen






