Wiedziałam, że od pięciu lat jestem żoną Jonathana, ale z tego, co pamiętałam, po raz pierwszy widziałam jego twarz z tak bliska.
Musiałam przyznać, że był powód, dla którego w młodości tak się w nim podkochiwałam. Sam widok jego twarzy wystarczył, by znacznie poprawić mi nastrój. Mimo tego chłodnego wyrazu, nie potrafiłam poczuć do niego pogardy.
Widząc moje milczenie, zmarszczył brwi i rzucił: „Przestań urządzać sceny, Elise”.
Mówiąc to, ruszył w stronę garderoby. Nawet nie zwolnił, mijając mnie, i niedbale wybrał szlafrok.
Odwróciłam się i spojrzałam na niego. „Urządzać sceny?”
Nie odezwałam się słowem od chwili, gdy wrócił, a on twierdził, że urządzam sceny?
Jonathan obrzucił mnie mrocznym spojrzeniem i powiedział: „Czyż zawsze nie rzucałaś mi się na szyję, kiedy wracałem do domu? Co? Zmieniasz teraz taktykę?”.
Byłam nieco zaskoczona. Czy naprawdę byłam aż tak zuchwała po naszym ślubie? Zachowałam jednak spokój i odparłam nonszalancko: „Och, to się już więcej nie powtórzy”.
Spodziewałam się, że Jonathan poczuje ulgę. Zamiast tego zmarszczył brwi jeszcze mocniej, a jego spojrzenie stało się coraz bardziej niecierpliwe. „Jestem ostatnio naprawdę zmęczony pracą. Nie mam czasu zajmować się twoimi gierkami”.
To sprawiło, że zabrakło mi słów.
Jego spojrzenie oziębło, gdy nie doczekał się odpowiedzi. Kontynuował: „Nie próbuj znowu zadzierać z Alicią, Elise. Ona niczemu nie zawiniła. Więc nawet jeśli będziesz mi grozić odebraniem sobie życia, to i tak absolutnie niczego nie zmieni”.
Byłam zszokowana, a we mnie buzowała mieszanka emocji. Bob opowiedział mi właściwie wszystko, co należało wiedzieć o relacjach między mną a Jonathanem.
Sprowadzało się to do tego, że kochałam Jonathana, a Jonathan kochał Alicię. Więc ja, jako błazen w tym zatłoczonym związku, nieustannie sprawiałam kłopoty Alicii, co doprowadziło do tego, że Jonathan miał mnie serdecznie dość.
Przyczyną mojej próby samobójczej była również zazdrość o uwagę, jaką Jonathan poświęcał Alicii. Dlatego też potajemnie przysparzałam problemów firmie Alicii i oczerniałam jej artystów.
Ale Jonathan bez najmniejszego wahania zdecydował się stanąć po jej stronie. W ten sposób w zasadzie zakomunikował wszystkim, że ja, jego prawowita małżonka, byłam jego żoną tylko z nazwy, i w porównaniu z Alicią nie znaczyłam dla niego nic.
To był dla mnie tak wielki cios, że próbowałam popełnić samobójstwo, aby go odzyskać.
Najwyraźniej to nie zadziałało. Mężczyzna, który już i tak był mną tak bardzo zirytowany, nie poczułby do mnie litości, nawet po próbie samobójczej. Uznałby mnie jedynie za utrapienie.
Stracił cierpliwość i zniknął w łazience po kolejnej chwili mojego milczenia.
Odetchnęłam z ulgą i opadłam na wielkie łóżko, mając w głowie kompletny mętlik. Utraciwszy wspomnienia z ostatnich kilku lat, naprawdę nie rozumiałam, jak mogłam stać się taką osobą.
W wieku osiemnastu lat zawsze gardziłam tymi, którzy zatracali się w miłości. A teraz sama oddawałam życie za mężczyznę. Szczerze mówiąc, nigdy nie sądziłam, że skończę w takim stanie.
Moje myśli krążyły wokół różnych spraw. Nie zdążyłam nawet wymyślić, co powinnam zrobić dalej, gdy poczułam, że ktoś podnosi kołdrę. Obok mnie położyła się wysoka, muskularna sylwetka.
Nagłe ciepło mnie zaskoczyło, odwróciłam głowę, by napotkać głębokie, ciemne oczy Jonathana. Wciąż chłodne i obojętne jak zawsze, kryły w sobie teraz odrobinę tłumionej namiętności.
Zająknęłam się: „Ja… Co… Co ty robisz?”.
Chociaż straciłam pamięć, na podstawie wszystkich posiadanych informacji wywnioskowałam, że moje relacje z Jonathanem musiały być okropne. Prawdopodobnie spaliśmy nawet w oddzielnych łóżkach. Dlaczego więc po prostu rozgościł się w moim łóżku, jakby to było coś najzupełniej naturalnego?
Jonathan zachowywał się tak, jakby nie widział mojej paniki. Jednym płynnym ruchem objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.
Nie mówiąc ani słowa, wcisnął mnie w łóżko. Jego szorstkie palce przesuwały się po mnie z wprawą, a przeze mnie przepłynęło nieznane dotąd uczucie.
„Jonathan Ford!” – nie mogłam się powstrzymać i wykrzyknęłam jego imię. „Przestań mnie dotykać!”






