Szłam przez salę balową z Theo u boku, a ciężar setek spojrzeń napierał na moją skórę jak widmowe dłonie. Powietrze wydawało się teraz inne – naładowane spekulacjami, ciekawością, a w niektórych miejscach nieuniknioną wrogością. Wieść rozeszła się po zgromadzeniu jak pożar: przeznaczoną Króla Likanów była wilkołaczka. I to nie byle jaka wilkołaczka, ale taka, która odrzuciła swoją pierwszą więź. S






