Wieczór mijał w zamazanej smudze kolejnych prezentacji i wykalkulowanych rozmów. Gdy tłum stopniowo rzedniał, Theo nachylił się bliżej, a jego ciepły oddech owiał moje ucho. – Chciałabyś zaczerpnąć trochę powietrza? W zachodnim skrzydle jest prywatny balkon z pięknym widokiem na ogrody.
Perspektywa ucieczki przed ciężarem tak wielu czujnych oczu była zbyt kusząca, bym mogła jej odmówić. Skinęłam g






