Stałam na balkonie, wtulona w ramiona Theo, a całe moje ciało wibrowało od nowo powstałej między nami więzi. Moje palce drżały lekko na jego klatce piersiowej, ale czułam, jak rozchodzi się po mnie ciepło, rosnący żar, który nie był do końca pewnością siebie – bardziej nieuchronnością. Dwa dni temu byłam po prostu Emmą Maxwell, gammą Watahy Krwawego Księżyca, starannie ukrywającą swojego wilka o s






