Dryfowałam przez ciemność przerywaną błyskami światła, a głosy unosiły się wokół mnie niczym liście na strumieniu – czasem wyraźne, przeważnie stłumione. Wspomnienie uścisku Benjamina, igły, przyprawiającego o mdłości uczucia pogwałcenia, gdy próbował wymusić na mnie swoje znamię – te fragmenty wirowały w moim umyśle, kiedy walczyłam, by wypłynąć z mętnych głębin odurzonego snu. Pod tym wszystkim






