Stałam w objęciach Theo; plecami opierałam się o jego klatkę piersiową, gdy spoglądaliśmy na Królewskie Miasto rozciągające się poniżej. Balkon przy hotelowej jadalni stanowił prywatne sanktuarium, ucieczkę od zgiełku na dole, a wieczorne powietrze niosło szepty wiosny. Ciepło Theo przenikało przez moje ubranie, a bicie jego serca wybijało na moim kręgosłupie miarowy rytm. Od naszego spotkania min






