Nie mogłem powstrzymać śmiechu, który wyrwał mi się z piersi, gdy mój brat wynosił swoją nową królową z sali balowej, a jej zaskoczony pisk wciąż odbijał się echem od wysokiego sufitu. Theo zawsze stanowił wzór królewskiej etykiety, był uosobieniem monarszej powściągliwości – aż do pojawienia się Emmy. Jednym spojrzeniem swoich zielonych oczu zrujnowała stulecia starannie budowanego opanowania. Te






