Stała w pobliżu jednego z wysokich okien, częściowo ukryta za kolumną, obserwując tańczących z wyrazem twarzy, z którego nie potrafiłem nic wyczytać. Blask świec tańczył w jej miodowo-blond włosach, zmieniając je w płynne złoto tam, gdzie opadały starannymi falami na ramiona. Jej suknia miała bladozielony odcień młodych liści, była skromna w porównaniu z wieloma kunsztownymi kreacjami wokół niej,






