Pierwsze trzy miesiące z bliźniaczkami były pięknym chaosem – mgłą nocnych karmień, malutkich paluszków zaciskających się na moich i nieopisanego zapachu nowego życia, który przylgnął do ich miękkiej skóry. Przez to wszystko Theo był moją kotwicą; jego dłonie odnajdywały moje w ciemności, gdy płacz Astry budził nas o trzeciej nad ranem, jego wargi przyciskały się do mojej skroni, gdy Meira wreszci






