Theo położył mnie na łóżku, jakbym była zrobiona z kruchego szkła. Kiedy opadał na mnie, jego bursztynowe oczy nawet na moment nie opuściły mojego spojrzenia. Materac ugiął się pod jego ciężarem, znajomym i kojącym, gdy jego ciało okryło moje – nie przygniatając, lecz dając schronienie. Stanowiło żywe przypomnienie, że po tym wszystkim, co przeszliśmy, odnaleźliśmy drogę do siebie nawzajem. Jego w






