Przeciągnęłam się w kuchni domku dla nowożeńców, a słońce wpadało przez otwarte okna razem ze słonym, rześkim zapachem morza. Piąty dzień naszego wypadu, a ja wciąż nie mogłam uwierzyć, że udało nam się wyrwać z pałacu, od ministrów i niekończących się obowiązków wynikających z bycia królową. Tutaj, mając tylko Theo i nieskończony horyzont, czułam, jak odprężam się, niczym ciasno nawinięta sprężyn






