Pan Kruk dramatycznie rozłożył skrzydła. "Jedna wielka sowa — taka, no wiesz, wielka jak dom!"
Nina od razu zrozumiała. 'Wielka sowa? To ma całkowity sens — król późnych nocy i absolutny drapieżnik szczytowy', pomyślała.
Nina odłożyła swoją apteczkę. "Chodźmy odebrać Slinky'ego i zobaczmy, co tak naprawdę się dzieje!"
Pan Kruk zakrakał: "Ruszajmy! Ale tym razem nie macham tymi skrzydłami — jestem






