Smokey powąchał okruszki, a jego nos drgnął z ciekawości. Zawołał: – Pachną niesamowicie!
Błyskawicznie zgarnął je małymi łapkami i zaczął chrupać, by po chwili zastygnąć w pół gryza i pomyśleć: „Zaraz, zaraz... czy to nie miało być moje honorarium za puszczenie pary z pyszczka?”
Szybko podniósł wzrok i powiedział: – Zeszłej nocy grzebałem w śmietnikach przy wejściu na basen, szukając czegoś do je






