Najpierw psiknęła odrobinę sprayu na własną dłoń, pozwalając, by błyszczące kropelki zalśniły w świetle słonecznym. – Widzisz? Całkowicie bezpieczne – powiedziała, pokazując kotu rękę na dowód.
Delikatnie potrząsnęła butelką, uwalniając w powietrze świeży, ziołowy zapach. Zapytała: – Ładnie pachnie, prawda? Co powiesz na to, żebym psiknęła ci na lewe ucho?
Z dużą ostrożnością położyła buteleczkę z






