"Pozwolę mu żyć, ale ty nie opuścisz tej posiadłości" – powiedział przez zaciśnięte zęby. Szybko skinęłam głową, spoglądając na Arthura. Wyraźnie się odprężył, gdy Sebastian go puścił, popychając w stronę samochodu.
"Skąd mam wiedzieć, że go nie zabijesz w drodze powrotnej?" – zapytałam, przerażona, że jeśli Sebastian odwiezie go do domu, po drodze pękną w nim hamulce i zamorduje mojego przyjacie






