Wychodząc na zewnątrz, siadam na drewnianym krześle obok schodów. Po kilku minutach wychodzą Sebastian i Julian. Sebastian ma plecak, siada na stopniach i zakłada parę butów trekkingowych. Julian robi to samo. – Więc dokąd idziemy? – pytam. Naprawdę mam nadzieję, że nie na górską wędrówkę. Ja i piesze wycieczki to fatalne połączenie, a w dodatku nie mam nawet odpowiedniego obuwia, wyłącznie szpilk






