Po wzięciu prysznica ledwie wślizgnęłam się w jedną z koszul Juliana, gdy usłyszałam dzwonek telefonu. Podszedł do miejsca, gdzie ładował się obok łóżka, podniósł go i odebrał. Wyglądał jak telefon satelitarny.
– Co? – Z jego głosu przebijała złość. Sebastian wyszedł z łazienki, wyraźnie przysłuchując się temu, kto mówił po drugiej stronie. Julian nagle się rozłączył, nawet się nie żegnając.
– M






