Kolejne kilka dni minęło jak przez mgłę. Była środa, a Julian i Sebastian przez cały czas stresowali się jakimś dokumentem, który miał dotrzeć do domu, a nigdy się nie pojawił. Usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się, po czym zorientowałam się, że Sebastiana i Juliana już w nim nie ma. Słyszałam szum prysznica i czułam podniecenie płynące przez więź, sprawiające, że moje tętno przyspieszyło. Wstając






