**Perspektywa Evelyn**
– Nic mi nie jest, Orionie – mówię mu, podnosząc na niego wzrok. Orion wpatruje się we mnie przez sekundę, po czym kiwa głową. Znów spoglądam na Thaddeusa. Na jego twarzy maluje się szelmowski uśmiech, zmuszający mnie do odwzajemnienia go. Całuje mnie miękko, po czym rozchyla moje nogi i opiera się między nimi.
– Żadnego gryzienia – ostrzegam go, a on chichocze w moje usta,






