Obudziłam się, czując, jak Julian podnosi się z łóżka. Przeturlałam się na jego stronę i wyciągnęłam ręce. Widząc, że się budzę, pochylił się i pocałował mnie delikatnie.
– Śpij dalej, jest jeszcze wcześnie.
– Dokąd idziesz? – zapytałam, ziewając i siadając.
– Muszę iść do pracy, śpij.
Zmarszczyłam brwi, zirytowana.
– Mówiłeś, że będę mogła wyjść, kiedy Sebastian mnie naznaczy. Zrobiłam, co c






