– Och tak, jestem z paniczem Haydenem odkąd się urodził, a nawet dłużej. Byłam nianią jego matki, widzi panienka, i kiedy wyszła za mąż za Pana, łaskawie pozwolono mi podążyć za nią tutaj, bym mogła dalej jej służyć – wyjaśniła Ciocia, a jej dłonie wciąż były zajęte układaniem kwiatów.
– Rozumiem... umm, a gdzie jest teraz matka Haydena? Nigdy jej nie poznałam, chociaż wielokrotnie spotkałam Szef






