„Hayden powiedział mi, że ty...” zaczęłam cicho.
„Nie żyję?” Harvey płynnie dokończył za mnie zdanie.
Uśmiechnął się do mnie szelmowsko, po czym ponownie zwrócił uwagę na psa na swoich kolanach, jakby to, co chciałam przedyskutować, było czymś nieistotnym i błahym.
„...Tak” – odpowiedziałam.
„Ciągle powtarzam Haydenowi, żeby przedstawił mi swoją dziewczynę, ale zawsze odmawiał. To naprawdę wielka






