– Niech będzie po twojemu. Jednak bez żadnych wymówek weźmiesz ślub z Malissą w przyszły weekend, w sobotę. Tym razem nie znikniesz przed samą ceremonią ani nie zjawisz się zalany w trupa jak ostatnim razem. Słyszysz mnie?! – krzyknął szef, zrywając się na równe nogi i celując oskarżycielsko palcem w twarz Haydena.
Skrzywiłam się i na chwilę odwróciłam wzrok.
– Oczywiście. Jeśli właśnie tego chces






