– Co robisz? Pozwól mi sobie pomóc… – szybko zaoferowałam.
Nie powinien za dużo się ruszać z tą raną na ramieniu, prawda?
Hayden uniósł dłoń, by mnie powstrzymać, a ja usiadłam z powrotem na wózku inwalidzkim. Zabawne było to, jak oboje skończyliśmy w takim stanie i to razem w szpitalu. Fakt, że Hayden wydawał się być w dobrym nastroju, był prawdopodobnie jedyną rzeczą, która trzymała mnie w jedn






