– Pomogę ci… – odpowiedział Hayden z zadowolonym uśmiechem.
– To ty jesteś ranny, więc powinieneś po prostu… leżeć spokojnie… – zauważyłam, celując palcem w jego zranione ramię.
Hayden zaśmiał się krótko, żeby zbagatelizować moją troskę o niego. Złapałam się na tym, że naturalnie odwzajemniam jego uśmiech, powoli podnosząc się z wózka inwalidzkiego. Wózek ten pewnie sprawiał, że wyglądałam na ba






