Minęły dwa dni, odkąd widziałam Haydena. Nie wracał do penthouse'u i wydawało się, że Ciocia również nie miała pojęcia, dokąd wybył. Penthouse tonął w martwej ciszy i wydawał się taki pusty bez Haydena. Dnie spędzałam, jak zawsze, odwiedzając babcię w szpitalu, a późne popołudnia i wieczory pracując nad moimi dziełami sztuki oraz innymi projektami na uniwersytet.
Moje dni mijały spokojnie; czułam






