Po raz kolejny zaczął ciągnąć mnie za sobą. Przeklinałam w duchu fakt, że przyjechaliśmy tu w dzień powszedni. Ponieważ w parku nie było zbyt wielu ludzi, z tego, co widziałam, byliśmy jedynymi zwiedzającymi w nawiedzonym domu. Gdybyśmy weszli tu jako większa grupa, może mniej bym się bała, albo chociaż byłby ktoś jeszcze, kto bałby się równie mocno jak ja. Wtedy moglibyśmy się zaprzyjaźnić.
Rzecz






