Rozdział 86.
Z perspektywy narratora.
Pan Li wpatrywał się w niego oczami pełnymi strachu.
– Przecież już ci mówiłem. Hazel, czy jak ją tam zwiesz, nie ma tutaj.
Axel uśmiechnął się i rozparł się wygodnie na krześle, zapalił trzymanego w dłoni papierosa, zaciągnął się i wypuścił dym w powietrze.
– Naprawdę myślisz, że przyszedłem tu na żarty, prawda? Alex. Wyciągnij stąd Riyyan.
– Ojcze...






