SERAPHINA
„Oddychaj…”
Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że wstrzymuję oddech, dopóki się nie odezwał. Nasze spojrzenia pozostały splecione, żadne z nas nie ośmieliło się odwrócić wzroku. Jego głos był spokojny, bicie serca miarowe, a spojrzenie niezachwiane – tak bardzo odmienne od burzy targającej moim wnętrzem. To, czego właśnie byłam świadkiem, wymykało się wszystkiemu, co mogłabym sobie wyobraz






