SERAPHINA
Bramy Akademii majaczyły przed nami, a ich żelazne pręty odcinały się na tle miękkich barw nadciągającego świtu. Każdy mój krok wydawał się cięższy od poprzedniego. Nie z powodu wyczerpania, ale od ciężaru niewzruszonego spojrzenia Ronana, które wypalało dziurę w moich plecach.
Szczerze myślałam, że jeśli powiem mu, by przestał się gapić, zawstydzi się, może nawet obrazi. Tymczasem wydaw






