languageJęzyk

3. WILK WŚRÓD WILKÓW

Autor: POOJA6 kwi 2026

SERAPHINA

– Kim ty jesteś? – zażądała odpowiedzi ostatnia osoba, z którą chciałam mieć do czynienia w Akademii.

Jego głos był głęboki i władczy, podobnie jak jego uderzająco przystojna twarz. Jednak jego intensywne fiołkowe oczy zwiastowały moją zgubę, sprawiając, że moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Czy coś w moim przebraniu mnie zdradziło? Byłam pewna, że eliksir maskujący zapach jest skuteczny; w przeciwnym razie chaos wybuchłby już dawno. Jeśli wszystko było na swoim miejscu, dlaczego mnie zatrzymał? Nie było możliwe, by kiedykolwiek osobiście poznał Setha Darvena, prawda? Byłam wilkiem pośród wilków. Gdyby zaczął coś podejrzewać, albo gdybym została zdemaskowana, nie groziłoby mi tylko wydalenie – zapolowano by na mnie.

Nie mogłam do tego dopuścić. Wycofanie się lub odejście mogłoby wzbudzić podejrzenia, więc odpowiedziałam głębokim, męskim głosem, który ćwiczyłam w drodze tutaj: – Seth Darven.

Jego wyraz twarzy nieznacznie się zmienił. Nie chcąc z nim dłużej dyskutować, spróbowałam go wyminąć, ale ponownie zablokował mi drogę. – Nie pachniesz jak reszta z nich – mruknął, pochylając się, by wdychać zapach, którego w ogóle tam nie było, dzięki mojemu eliksirowi. – Co ukrywasz, Seth Darven?

Moje serce spadło do żołądka, nie tylko z powodu jego słów, ale także jego działań. Z trudem utrzymałam obojętny wyraz twarzy. Dlaczego jako jedyny coś zauważył? Zrobiłam krok w tył, zanim zdołał wykryć we mnie coś jeszcze bardziej nietypowego.

– Co to ma z tobą wspólnego? – warknęłam z niezadowoleniem. Był nieprzewidywalny, niebezpieczny – o wiele bardziej, niż się wydawało. Nie wiedziałam, że przez cały czas z balkonu obserwowała nas para niebieskich oczu – kogoś, czyja aura została stłumiona bez mojej wiedzy.

Zgromadzone wokół Alfy potajemnie wciągnęły powietrze, gdy z takim zuchwalstwem zwróciłam się do najsilniejszego Alfy w Akademii, podczas gdy moje bystre oczy pozostały w niezadowoleniu wbite w Ronana. Nie było mowy, bym pozwoliła mu dostrzec we mnie cokolwiek dziwnego.

Nagle przechylił głowę, a na jego ustach zagościł mały, tajemniczy uśmiech. Dreszcz przebiegł mi po plecach. Co to miało znaczyć? Czułam w tym tylko i wyłącznie zagrożenie – kolejne niebezpieczeństwo. Z jakiegoś nieznanego powodu Phina, moja wilczyca, i ja czułyśmy się w jego obecności coraz mniej komfortowo.

Bez słowa przeszłam obok niego, czując, jak jego wzrok śledzi każdy mój ruch. Wyszłam z korytarza, nie oglądając się za siebie. Gdy wreszcie znalazłam się sama, położyłam dłoń na galopującym sercu. Kim był ten Alfa? I dlaczego zachowywał się w ten sposób? Sposób, w jaki jego oczy mnie analizowały, to, jak się zachowywał – to było przerażające. Czy to dlatego, że nie poddałam się jego aurze? Zacisnęłam pięści po bokach. Już pierwszego dnia zwróciłam na siebie uwagę kogoś takiego jak on. A to oznaczało dla mnie same kłopoty. Od teraz musiałam trzymać się od niego z daleka, bez względu na koszty. Nie powinno już dojść do żadnych spotkań między nami.

Z tyłu dobiegł mnie czyjś głos: – Seth Darven?

Odwróciłam się i zobaczyłam zbliżającego się mężczyznę w średnim wieku, którego mundur wskazywał, że jest asystentem w akademiku. – Tak, to ja.

Zmierzył mnie wzrokiem z zaskoczeniem, jakby nie spodziewał się, że dotrę do Akademii, po czym po chwili oświadczył: – Jestem tu, by zaprowadzić cię do twojego pokoju. – Gestem nakazał mi iść za sobą.

Akademik był rozległym budynkiem, a na jego korytarzach niosło się echo odgłosów Alf. Asystent zaprowadził mnie do pokoju na samym końcu długiego korytarza.

– To będą twoje kwatery – powiedział, otwierając drzwi.

Wciągnęłam z ulgą powietrze. Wreszcie dotarłam do mojego pokoju bez większych problemów. Chciałam tylko zamknąć się w środku i wziąć długi, głęboki oddech, ale gdy tylko przekroczyłam próg, moje zmysły zostały przytłoczone nieomylnym zapachem mężczyzn – piżmem, potem i nutą czegoś bardziej pierwotnego. Zamarłam w szoku na środku pokoju. Wewnątrz przebywało już trzech młodych mężczyzn, a ich rozmowy ucichły, gdy odwrócili się, by ocenić nowo przybyłego.

Zaraz, to nie mogło być to, o czym myślałam, prawda?!

Odwróciłam się z prędkością błyskawicy do asystenta. – Myślę, że jestem w złym pokoju!

Przekartkował listę w swojej dłoni, by upewnić się jeszcze raz, i odpowiedział: – To jest pokój, który będziesz dzielił z innymi Alfami – po czym odszedł.

W mojej głowie zapanowała pustka. Co on właśnie powiedział? Musiałam dzielić z kimś pokój? Dopiero wtedy dotarło do mnie, że przecież jestem w męskim akademiku, i na tym właśnie to polegało. Uderzyło mnie to tak nagle, gdy nie byłam na to gotowa. Biorąc głęboki oddech, odwróciłam się do moich współlokatorów.

Jeden z nich, blondyn z zuchwałym uśmieszkiem, opierał się o swoją koję. – Ty jesteś tym nowym szczeniakiem? – przeciągał słowa, a jego ton ociekał protekcjonalnością.

Napotkałam jego spojrzenie, zachowując neutralny wyraz twarzy. – Seth Darven – przedstawiłam się twardym głosem.

Zaśmiał się, wymieniając spojrzenia z pozostałymi.

– Reed – rzucił, nie zawracając sobie głowy wyciągnięciem dłoni. – To Cassius – skinął głową w stronę ciemnowłosego Alfy o przenikliwych, niebieskich oczach, który odpowiedział krótkim skinieniem. – A to Finn. – Trzeci, tyczkowaty chłopak o rudawo-brązowych włosach, nieśmiało pomachał ręką.

Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było naprawdę duże i posiadało wszystkie udogodnienia. Trzy łóżka były już zajęte, pozostawiając jedno przy oknie. Ruszyłam w jego stronę, ale zanim zdążyłam odłożyć torbę, uśmiech Reeda się poszerzył. Od niechcenia rzucił swoją torbę sportową na to właśnie łóżko.

– To jest moje – oświadczył, a z jego oczu biło wyzwanie.

Wezbrała we mnie fala irytacji, ale stłumiłam ją. Nie mogłam sobie pozwolić na zwracanie na siebie niepotrzebnej uwagi. Zamiast tego spokojnie spojrzałam mu w oczy.

– Nie widzę na nim twojego imienia – odpowiedziałam chłodno.

W pokoju zapanowało napięcie, a powietrze zgęstniało od niewypowiedzianych rzuconych wyzwań. Cassius, wyczuwając zbliżający się konflikt, zainterweniował.

– Wyluzuj, Reed. Daj nowemu się rozgościć. I tak długo tu nie przetrwa.

Reed przytrzymał moje spojrzenie jeszcze przez chwilę, po czym wzruszył ramionami. – Cokolwiek – mruknął, zabierając swoją torbę i opadając na własne łóżko, ale nie przed celowym szturchnięciem mnie.

Mój identyfikator wysunął mi się z rąk i upadł na podłogę. Gdy tylko schyliłam się, by go podnieść, inna dłoń zrobiła to za mnie.

– Proszę – oświadczył miękko Finn, wręczając mi go.

– Dzięki – przyjęłam go, zauważając, że przyglądał mi się z bliska.

– Słyszałem, że pokonałeś aurę Alfy Ronana. Czy to prawda? – jego głos był cichy.

Zacisnęłam wargi. Wyglądało na to, że do tej pory cała akademia już o tym usłyszała. To było naprawdę kłopotliwe. – Jak niby mógłbym zrobić coś takiego? Ludzie po prostu robią sobie ze mnie żarty – skłamałam gładko.

– Naprawdę? – Spojrzał z odrobiną powątpiewania. – Mam nadzieję, że to faktycznie tylko plotka, bo nikt w tej akademii jeszcze nie przetrwał, gdy tamten Żniwiarz na kogoś spojrzał – wyjaśnił, a mój umysł zatrzymał się na przydomku Ronana.

– Żniwiarz? – Wstrzymałam oddech, przypominając sobie to intensywne spojrzenie i mrożący krew w żyłach uśmiech na ustach Ronana. Nie był on ani zły, ani boski – stanowił po prostu idealną mieszankę obu tych cech. Dokładnie jak Żniwiarz.

Finn odpowiedział tylko skinieniem głowy. – Uważaj na siebie – powiedział, odwracając się do swojego łóżka.

Zacisnęłam usta, a szept Ronana wciąż dźwięczał mi w uszach. Naprawdę musiałam uważać.

Odkładając swoje rzeczy na zwolnione łóżko, poświęciłam chwilę na ustabilizowanie oddechu. Moje oczy omiotły pokój, dostrzegając obecność piątego, nienaruszalnie wyglądającego łóżka w rozmiarze king-size. Wzbudziło to moją ciekawość. Do kogo należało? Nie było przy nim żadnej plakietki z imieniem. Nie było też wokół niego żadnych rzeczy.

– Przesuń się – rozkazał głęboki głos tuż za mną.

Zaskoczona, obróciłam się gwałtownie, tylko po to, by zastać Ronana stojącego zaledwie kilka cali ode mnie.

– Ty! – Moje oczy rozszerzyły się w szoku. – Dlaczego tu jesteś?

Pozostali Alfowie w pokoju zesztywnieli w jego obecności, a ja w końcu uświadomiłam sobie prawdę. Piąte łóżko...

Kącik jego ust uniósł się w półuśmiechu, gdy pochylił się bliżej mojej twarzy i wyszeptał: – Witaj w moim leżu, mały wilku.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: 3. WILK WŚRÓD WILKÓW - Księżycowa, która chciała być Alfą | StoriesNook