SERAPHINA
Tor rozciągał się przed nami niczym pole bitwy z jakiegoś brutalnego koszmaru. Górujące nad nami mury, najeżone kolcami doły, wahadłowe kłody z palami i błoto gęste jak krew. To nie wyglądało jak sprawdzian, lecz jak wyrok śmierci. Powietrze cuchnęło potem, ziemią i strachem. Alfowie ustawili się w szeregu; niektórzy z pysznym uśmiechem, inni emanujący skumulowaną gotowością.
Poprawiłam






