SERAPHINA
Opuściłam stołówkę spokojnym, miarowym krokiem, chociaż w moim wnętrzu gwałtownie kłębiła się burza paniki. Czy gapił się na moje plecy?
Bezwiednie raz po raz przesuwałam palcami po biodrach, sprawdzając, czy materiał zwisa na tyle luźno, by ukryć moje kształty, upewniając się, że nic w moim wyglądzie nie zachęca do niewłaściwego rodzaju uwagi. Wszystko wydawało się w porządku. Więc dlac






