SERAPHINA
Wszystko na chwilę zamarło, gdy moje oczy spotkały się ze spojrzeniem Ronana. Weźmie odpowiedzialność? Oferując mi swój mundurek?
– Co za żart – mruknęłam pod nosem, z zaciśniętą szczęką, schodząc z pola. Moje dłonie wciąż mrowiły od zimna, ale żar, który narastał we mnie, był czystą irytacją. Arogancja Ronana paliła goręcej niż wieczorne słońce. Rzucenie mi swojego mundurka po tym, jak






