SERAFINA
„Bo zachowywałem siebie… dla ciebie.”
Jego słowa odbiły się we mnie echem jak uderzenie pioruna.
Co on miał na myśli?
Nie, co on mógł mieć na myśli?
Moja dłoń spoczywała na jego piersi, czując gwałtowny rytm jego serca pod moją dłonią. Nie był stały. Mój też nie. Czułam szaleńczy puls w moim gardle, dziki i dezorientujący, jakby moje ciało już nie należało do mnie.
Powietrze między nami z






