SERAPHINA
Następnego dnia:
Późnoporanne słońce sączyło się przez wysokie okna akademii, złocąc korytarze światłem. Moje ramiona lekko bolały pod ciężarem pudła, które przyciskałam do piersi, ale nie dbałam o to.
Byłam wolna.
Po tak wielu dniach, które w rzeczywistości ciągnęły się w nieskończoność, nie byłam już podejrzana, nie byłam zamknięta w tym dusznym pokoju przypominającym więzienie. Choć m






