Kiedy ksiądz czekał, aż Torq wyrazi zgodę, warkot Torqa zabrzmiał niemal dziko.
– Ona tu rządzi. Rób, co mówi. Zaczynaj.
Alcee z trudem powstrzymywała śmiech, widząc zachowanie swojego męża. Wyładowywał swój niepokój na biednym księdzu, który zdawał się siwieć z każdą upływającą sekundą.
Ksiądz skinął głową i wystąpił naprzód.
– Małżeństwo to radosna okazja. To unia dwóch serc, zjednoczenie dwóch






