– Steven? – zawołałam cicho jego imię. Bałam się, że się pomyliłam.
Ciało Stevena wyraźnie w tym momencie zesztywniało. Stał do mnie tyłem. Nie widziałam wyrazu jego twarzy, ale jego sylwetka od tyłu wydawała się mroczna i onieśmielająca.
Upuścił kij, który trzymał w dłoni, i odwrócił się przodem do mnie. Jego oczy były mokre od łez, gdy powiedział: – Stephie… tak bardzo się boję. Ten człowiek mni






