Dayton zacisnął zęby i powoli rozluźnił uścisk dłoni. – Dobrze... Spróbuję. Wypuść ją.
– Żałosny draniu! Gdybyś od początku słuchał moich poleceń, nie zrobiłbym ci krzywdy, ale ty musiałeś stawiać opór.
Przywódca miał na twarzy dziwny uśmiech i sztywny wyraz. Nosił maskę przypominającą ludzką twarz. Czułam, że coś jest z nim nie tak, ale nie z powodu jego wyglądu, lecz głosu...
Jego głos został ew






