Złapałam Stevena od tyłu i z obojętnym spojrzeniem pokazałam tłumowi środkowy palec. Byłam świadoma, że morderca odznaczał się wybujałym poczuciem własnej wartości i nie będzie tolerował cudzych prowokacji.
Dlatego musiałam przejąć inicjatywę w prowokowaniu... W ten sposób skupiłby się na mnie, a nie na Rachel.
Rachel natychmiast zrozumiała moje intencje i w panice rzuciła się do przodu, by opuści






