Steven i ja spojrzeliśmy na siebie.
Wiedziałam, że próbował mnie uspokoić, ale jak to w ogóle było możliwe w takiej sytuacji?
– Na statku nie zostało zbyt wiele zapasów. W tym tempie ciężko nam będzie dotrwać do przybycia pomocy – powiedział cicho Jimmy. Sugerował, żebyśmy wydali Stevena w zamian za koło ratunkowe.
Spojrzałam na niego chłodno. – W takim razie, dlaczego ty się nie poświęcisz?
– To






