– Musisz być zmęczona. Zjedz trochę chleba i idź się przespać – pocieszył mnie Steven.
Skinęłam głową i dałam mu trochę chleba. Kiedy skończyłam jeść, oparłam się o jego pierś i zasnęłam.
Zion z resztą wciąż nie wracali, a wszyscy czuli się skrajnie spięci. Po zachodzie słońca na pokładzie zrobiło się zimno.
Steven trzymał mnie mocno w ramionach.
Właśnie wtedy, przebijając się przez gwałtowny wiat






