– Nie zgadzam się na to. – Trzymając Stevena za rękę, oparłam głowę na jego piersi, dając jasno do zrozumienia, jak bardzo mnie to zmartwiło. – Jestem samolubna. Nie chcę, żebyś ryzykował życie.
Pogłaskał mnie po głowie i zaśmiał się. – W porządku, jak sobie życzysz.
Wypuściłam powietrze z ulgą. Na szczęście wciąż mnie słuchał.
– Mamo, zablokowali drzwi z obu stron. – Ashton przybiegł z powrotem.






