– Ja zapłacę. – Michael zmaterializował się znikąd i zaoferował, że pokryje rachunek.
Rozejrzałam się. Nie było śladu po Yasmin, która wcześniej chodziła za nim krok w krok. Czy całkowicie się poddała?
Prychnęłam, po czym uniosłam dłoń, dając mu znak, by śmiało płacił. – Proszę bardzo, panie Ford.
Skoro był obrzydliwie bogaty, równie dobrze mogliśmy skorzystać z jego pieniędzy. Prezenty Yasmin, wr






