Wokół było tak wielu gości. W mgnieniu oka Ignatius wpadł w ogromne wzburzenie.
Był już wystarczająco zażenowany sceną, którą urządził Michael. Niemniej jednak, tamten pochodził przecież z rodziny Fordów. Rodzina Zieglerów nie dorastała im do pięt.
„Widzę, że teraz byle kto ośmiela się szczekać na rodzinę Lincolnów?” – skarcił ją Ignatius.
Lena trzęsła się ze strachu. Spojrzała na mnie w szoku.






