Zanim dojechałam na miejsce, zobaczyłam kogoś wymykającego się z willi na szczycie góry.
Wyskoczyłam z samochodu i pospieszyłam do salonu, tylko po to, by zastać tam Michaela i jego ubranych na czarno ochroniarzy.
Wypuściłam powietrze z ulgą, masując skronie.
Michael odwrócił się i spojrzał na mnie. „Nie jestem tak głupi, jak myślisz. To jest mój dom – są tu kamery monitoringu co dziesięć metrów,






