– Steve, czy kiedykolwiek kogoś zabiłeś? – zapytałam w przyćmionym świetle.
Zamarł i spojrzał na mnie przenikliwie, ani nie odpowiadając, ani nie zaprzeczając.
– Śpij – powiedział, odchylając kołdrę, bym mogła wejść pod spód.
Zawahałam się przez chwilę, ale w końcu wsunęłam się do łóżka.
Na zewnątrz padało, a w pokoju było trochę chłodno. Nienawidziłam zimna... Ilekroć robiło się zimno, moje mięśn






