Stanęłam w drzwiach i zerknęłam na niego, po czym weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.
Lincolnowie przydzielili mi duży pokój z miękkim łóżkiem. Otoczenie było przyjemne, ale przestrzeń wydawała się zbyt wielka.
Mały domek Stevena paradoksalnie dawał mi większe poczucie bezpieczeństwa.
Chyba sama byłam zaskoczona własnymi myślami; powoli zmieniałam swoje zdanie o Stevenie.
A jednak wiedzia






